Minęło już kilka miesięcy kiedy ostatni raz trzymał go w ramionach. Zapominał już jaki jest jego zapach i smak ust. Przymykał oczy by choć na chwilę poczuć się jak dawniej. A wszytko się popsuło przez małą błahostkę. I na zawsze go stracił...
Za kilka minut miał solowy występ, czuł się dziwnie występując samemu ale lubił to. Gdy wychodził na scenę czuł niewyobrażalną adrenalinę i podniecenie. Tak też było i tym razem. Miał wystąpić dla niewielkiej publiczności, składającej się głównie z ludzi w dojrzałym wieku. Wziął oddech i zaczął śpiewać. Włożył w to całe serce i duszę. Miał dziwne wrażenie jakby on był cały czas przy nim, jakby go obserwował. Na sali było cicho i ciemno. Jedyne co dało się usłyszeć to jego niski, ciepły głos, przepełniony żalem i bólem. Nie była to wina piosenki, on czuł, że rozdziera się w nim serce na kawałki z dnia na dzień zostaje tylko okruch.
Skończył śpiewać. Ludzie urzeczeni jego głosem zaczęli klaskać z uznaniem. Stał jeszcze chwilę na środku sceny kłaniając się uprzejmie. Rozbłysły światła.
I wtedy go zobaczył.
Wstrzymał oddech. Miał wrażenie, że wszytko wokół nagle się zatrzymało. Widział jak na niego patrzy. Widział, że nie jest sam. Kibum odwrócił głowę i zaczął rozmawiać z jakimś mężczyzną. Śmiał się i co jakiś czas łapał go za ramię. Zamknął oczy. Nie chciał tego widzieć. Chciał zejść ze sceny jak najszybciej.
Kiedy kurtyna zjechała w dół był w stanie dopiero się ruszyć. Głęboko westchnął i oddał mikrofon. Miał już zejść po schodkach prowadzących do wyjścia, jednak szybko się obrócił i powrócił na scenę. Na sali nie było już prawie ludzi, ale on tam był. To wystarczyło Onew aby zaczął mówić.
- Wszystko potoczyło się nie tak jak powinno. Racja powiedziałem o kilka słów za dużo. I teraz tego żałuję. Przez te kilka miesięcy nie potrafiłem o Tobie zapomnieć. Nie potrafiłem tak po prostu przejść obok Ciebie obojętnie. Przepraszam... - Zwiesił głowę, czuł jak szklą mu się oczy. Ochroniarz lekko złapał go za ramię i pociągnął w stronę wyjścia. Minął go bez słowa. Bał się nawet na niego spojrzeć. Jednak stanął, odwrócił się lekko w jego stronę patrząc na niego z nadzieją. Liczył na jeden mały gest.
Nic.
Ciężko westchnął powstrzymując się od spazm płaczu. Otarł policzek wierzchem dłoni i ruszył przed siebie.
- Chcesz dodać coś jeszcze? - Usłyszał za sobą ten ukochany głos. Ponownie odwrócił się w jego stronę. Patrzył na niego z lekko przechyloną głową. Onew pokręcił przecząco głową. Ocierał cały czas łzy żalu, które wypływały z jego oczu. Zarzucił mu ręce na szyję i przytulił się z głośnym szlochem.
- Kocham Cię Kibum. - Zacisnął dłonie na jego koszuli.
Key delikatnie objął go w pasie. Oparł policzek o jego głowę i lekko uśmiechnął się sam do siebie.
- Rozumiem, że marzenia o wspólnej przeszłości legły w gruzach... ale wiem, że nadal Cię kocham... wciąż jesteś mi potrzebny, wiesz? - Wyszeptał mu z czułością do ucha. Odchylił się i spojrzał w ufne oczy chłopaka. Pochylił się i pocałował, spełniając tym samym jego marzenie ostatnich miesięcy.
I tylko mów to co chciałbym usłyszeć...
Onew & Key
środa, 30 maja 2012
wtorek, 29 maja 2012
Fun in elevator
Sączył kolejny już trunek tego wieczoru przy hotelowym barze. Nadal nie mógł zrozumieć tego dlaczego wiecznie traktowany jest jak tania dziwka na jeden szybki numerek. Dopił do końca drinka, zapłacił i zwinnie zeskoczył z wysokiego, barowego stołka. W głowie lekko mu szumiało ale spowodowane to było chyba nadmiarem emocji jakich dziś doświadczył. Było ich za dużo jak na jeden raz. Wszedł w zamyśleniu do windy. Oparł się o ścianę i zsunął po niej chowając twarz w dłoniach.
- Kim, wszytko dobrze? - Z zamyślenia wyrwał go znajomy głos. Spojrzał w bok i zobaczył uważnie przyglądającego mu się Jinkiego. Machnął lekceważąco ręką.
- Byłem w barze. - Odparł tylko i ponownie potarł twarz dłońmi. Onew wzruszył ramionami i odwrócił się w stronę przeszklonej ściany przez którą widać było oświetlone ulice Seulu. Nagle winda szarpnęła i stanęła w miejscu. Mężczyźni spojrzeli na siebie, jednak żaden nic nie powiedział. Jinki głośno westchnął i ponownie zaczął się przyglądać panoramie wiecznie żywego miasta. Minęło kilka minut. Winda nie ruszała. Kibum siedząc cały czas w tej samej pozycji zaczął przeżywać wewnętrzną nawałnicę myśli. Nigdy nie czuł się tak źle jak teraz. Zawsze był zimnym draniem, którego nie obchodzi zdanie innych. Spojrzał na profil Onew, który był zapatrzony w dal. 'Ciekawe o czym myśli? Jego życie od zawsze było poukładane i zaplanowane'. Żałośnie bił się z własnymi myślami. Onew poczuł, że przyjaciel go obserwuje. Uśmiechnął się i podszedł do niego siadając obok Patrzył na zmienioną twarz Kibuma. Była... smutna? Tak, smutna. Nigdy jeszcze nie widział go w takim stanie. Delikatnie dotknął jego ramię. Key spojrzał na niego z ukosa.
- Co się dzieje? - Zapytał z troską. Był liderem, kontrolował wszystko co się dzieje w zespole. Nie lubił niedopowiedzeń i kłótni. Chciał zawsze być pomocny. I tym razem postanowił, że pomoże przyjacielowi.
- Kim dla Ciebie jestem? - Key spojrzał na niego przenikliwym wzrokiem. Onew nie wiedział o co może mu chodzić, nie przestając się uśmiechać odpowiedział mu niskim, ciepłym głosem.
- Jesteś moim przyjacielem, rodziną. - Zmrużył lekko oczy. Widział, że ta odpowiedź nie usatysfakcjonowała chłopaka. Zaśmiał się gardłowo i pokręcił głową.
- Chodzi mi o to jak mnie postrzegasz. Kim ja jestem w Twoich oczach? - Zaskoczył tym pytaniem Onew. Oparł się wygodnie o ścianę i spojrzał przed siebie zastanawiając się nad tym co ma mu odpowiedzieć.
- W moich oczach jesteś chłopakiem, którego lubi cały zespół i nie tylko. Chłopakiem który... który...
- Który się puszcza, tak? - Szybko dokończył przygryzając mocno wargę. Jinki spojrzał na niego zszokowany. Pokręcił tylko głową nie wiedząc co ma odpowiedzieć.
- Nigdy tak o Tobie nie pomyślałem. - Wyszeptał cicho lekko odwracając się w jego stronę.
- Serio? Ty jedyny chyba tylko. - Spojrzał na lekko zarumienionego Onew. Uśmiechnął się pod nosem. Jego zły nastrój uciekał gdzieś w zapomnienie. Przysunął się do niego bliżej i potarł czule kciukiem po policzku uśmiechając się.
- Jak myślisz, kiedy ta winda ruszy? - Zapytał niskim hipnotyzującym głosem wpatrując się w jego oczy. Zastanawiał się czy chłopak mu ulegnie.
- Co Ty robisz? - Drżącą ręką złapał dłoń Key odsuwając się od niego nieznacznie. Kibum usiadł w tej samej pozycji co przed chwilą.
- Próbowałem na Tobie moje moce. - Zabrzmiało to trochę zgryźliwie w jego ustach.
Onew wstał z ciężkim westchnieniem. Podszedł do przeszklonej szyby chuchając na nią. Narysował serduszko. Odwrócił się w stronę chłopaka. Ten bacznie go obserwował.
- Key, posłuchaj. Jesteś dla mnie ważny, nie postrzegam Ciebie tak jak inni i nie myślę, że jesteś osobą lekkich obyczajów. Chciałbym coś zrobić ale możesz to źle odczytać, szczególnie w tej chwili. Chcę abyś wiedział teraz tylko tyle, nie jesteś mi obojętny. - Odwrócił się z powrotem modląc się aby winda w końcu ruszyła. Nie chciał być dalej ciągnięty za język.
- Co chciałeś zrobić? - Kibum patrzył na niego z zaciekawieniem.
- Nie teraz Key, proszę. - Pokręcił głową. Zamknął oczy jakby chciał się odgrodzić od niego niewidzialną barierą.
- Nie chcesz, nie mów. - Powiedział obrażonym tonem. Patrzył jednak dalej na lidera obserwując jego reakcje. Jinki wziął głęboki oddech i podszedł do niego kucając przed nim. Oparł się o jego kolana i zmusił się do patrzenia mu w oczy.
- Więc? - Kibum lekko przechylił głowę w bok wyczekując na następny ruch chłopaka. Onew złapał jego twarz w dłonie, powoli zbliżył się do niego i lekko go pocałował. Był to nieśmiały i niepewny pocałunek. Po chwili oderwał się od niego i speszony usiadł na podłodze.
- Wiedziałem, że na mnie lecisz. - Zaśmiał się Kibum. Patrzył na niego prowokująco oblizując wargi.
- Nic więcej? - Puścił mu oczko i wydął usta przygryzając je raz po raz.
Lider bał się na niego spojrzeć. W ogóle nie mieściło mu się w głowie, że to zrobił. Dotknął swoich ust i spojrzał na chłopaka. Ten uśmiechnął się tylko chytrze. Podniósł się spod ściany i stanął przed nim patrząc na niego z góry.
- Nie sądziłem, że jesteś aż tak bardzo wstydliwy. - Nacisnął przycisk STOP w windzie, na wypadek gdyby się ruszyła i usiadł mu na kolanach. Objął go za szyję gładząc delikatnie po karku. Onew ani się nie opierał ani nie prosił o więcej, po prostu zastygł w bezruchu mrugając co jakiś czas oczami. Kim przejechał uwodzicielsko palcem po linii jego szczęki. Zsunął z niego skórzaną kurtkę, dłońmi przejechał po jego torsie. Lider postanowił żyć chwilą, przyciągnął go do siebie nagle się ożywiając. Zaczął całować jego wargi delikatnie, długo nie minęło a Key przemienił delikatny pocałunek w drapieżną ekstazę. Zdarł z niego koszulkę i wpił się w szyję, zaznaczając go tym samym soczystą malinką. Dłonie starszego powędrowały do rozporka chłopaka. Kim spojrzał w dół i chwycił jego dłoń lekko ją ściskając.
- Nie tak szybko mój drogi. Diva zaczęła, Diva ma pierwszeństwo. - Z chytrym uśmieszkiem przyłożył jego rękę do ściany i zaczął dobierać się do jego rozporka. Oddechem łaskotał szyję lidera. Wsunął dłoń pod materiał pieszcząc jego członka. Onew oparł głowę o ścianę, przymknął oczy i nieśmiało pojękiwał. Kibum zaczął pozbywać się swoich ubrań, został tylko w bokserkach. Zsunął spodnie z bioder lidera, gdy złapał za bokserki Onew podkulił lekko nogi zagradzając mu tym samym dojście do siebie. Kim zaśmiał się cicho, kręcąc głową , zaczął go lekko łaskotać po bokach powodując rozluźnienie chłopaka. Zażenowany rozchylił nogi mocno się rumieniąc. Kibum patrzył przez chwilę na niego z nieukrytą satysfakcją. Zbliżył się do niego zaciskając dłonie na ramionach. Wpił się w jego usta w namiętnym pocałunku, ręką pieścił członka Onew. Napierał na niego całym ciałem tym samym przyciskając go mocniej do ściany. Poczekał chwilę aż lider zacznie mu oddawać pocałunek. Palcami zaczął rozciągać jego ciasne wnętrze.
Złapał dłoń Onew, która obejmowała go w pasie i przeniósł ją na swojego członka. Zaczął powoli pocierać jego dłonią swojego członka instruując go tym samym jak ma to robić. Czuł jak jego członek twardnieje. Poruszał szybko palcami w jego wnętrzu rozciągając je coraz bardziej. Wiedział, że już chłopak jest gotowy. Czuł przyjemność, którą dawała mu masturbacja penisa, jednak przerwał ją. Zabrał jego dłoń i wyciągnął palce z jego wnętrza. Ustawił się pomiędzy jego nogami, powoli wsuwając się w jego wnętrze. Onew złapał go za ramiona cicho pojękując, zacisnął mocno oczy starając się nie myśleć o przenikającym go bólu.
Key zaczął go całować uspokajająco i delikatnie w usta. Poczekał aż lider rozluźni się, dopiero po tym zaczął się poruszać w jego wnętrzu trochę szybciej. Onew jęknął gdy poczuł jak chłopak dotyka jego czułego punktu. Zaczął się wić i sapać, Key z satysfakcją próbował trafiać w prostatę chłopaka. Onew oplótł go nogami w pasie, czując go w sobie w całej okazałości. Na zmianę mruczał mu cicho do ucha i jęczał z rozkoszy.
Key poczuł jak Onew zaciska mięśnie na jego członku dochodząc z głośnym krzykiem, po chwili sam doszedł spuszczając się w jego wnętrzu. Wysunął się ostrożnie z niego cicho jęcząc. Przyssał się do jego ust chcąc oddać wszystkie swoje emocje względem lidera. Wiedział, że i on nie jest mu obojętny. Usiadł obok niego opierając się o zimną ścianę windy. Poczekał chwilę aż ich oddechy się uspokoją. Zaczął się ubierać, to samo zrobił Jinki. Gdy się ubrali nacisnął przycisk i winda ruszyła. Uśmiechnęli się do siebie i jak gdyby nigdy nic wyszli z windy kierując się do pokoju Kibuma.
- Kim, wszytko dobrze? - Z zamyślenia wyrwał go znajomy głos. Spojrzał w bok i zobaczył uważnie przyglądającego mu się Jinkiego. Machnął lekceważąco ręką.
- Byłem w barze. - Odparł tylko i ponownie potarł twarz dłońmi. Onew wzruszył ramionami i odwrócił się w stronę przeszklonej ściany przez którą widać było oświetlone ulice Seulu. Nagle winda szarpnęła i stanęła w miejscu. Mężczyźni spojrzeli na siebie, jednak żaden nic nie powiedział. Jinki głośno westchnął i ponownie zaczął się przyglądać panoramie wiecznie żywego miasta. Minęło kilka minut. Winda nie ruszała. Kibum siedząc cały czas w tej samej pozycji zaczął przeżywać wewnętrzną nawałnicę myśli. Nigdy nie czuł się tak źle jak teraz. Zawsze był zimnym draniem, którego nie obchodzi zdanie innych. Spojrzał na profil Onew, który był zapatrzony w dal. 'Ciekawe o czym myśli? Jego życie od zawsze było poukładane i zaplanowane'. Żałośnie bił się z własnymi myślami. Onew poczuł, że przyjaciel go obserwuje. Uśmiechnął się i podszedł do niego siadając obok Patrzył na zmienioną twarz Kibuma. Była... smutna? Tak, smutna. Nigdy jeszcze nie widział go w takim stanie. Delikatnie dotknął jego ramię. Key spojrzał na niego z ukosa.
- Co się dzieje? - Zapytał z troską. Był liderem, kontrolował wszystko co się dzieje w zespole. Nie lubił niedopowiedzeń i kłótni. Chciał zawsze być pomocny. I tym razem postanowił, że pomoże przyjacielowi.
- Kim dla Ciebie jestem? - Key spojrzał na niego przenikliwym wzrokiem. Onew nie wiedział o co może mu chodzić, nie przestając się uśmiechać odpowiedział mu niskim, ciepłym głosem.
- Jesteś moim przyjacielem, rodziną. - Zmrużył lekko oczy. Widział, że ta odpowiedź nie usatysfakcjonowała chłopaka. Zaśmiał się gardłowo i pokręcił głową.
- Chodzi mi o to jak mnie postrzegasz. Kim ja jestem w Twoich oczach? - Zaskoczył tym pytaniem Onew. Oparł się wygodnie o ścianę i spojrzał przed siebie zastanawiając się nad tym co ma mu odpowiedzieć.
- W moich oczach jesteś chłopakiem, którego lubi cały zespół i nie tylko. Chłopakiem który... który...
- Który się puszcza, tak? - Szybko dokończył przygryzając mocno wargę. Jinki spojrzał na niego zszokowany. Pokręcił tylko głową nie wiedząc co ma odpowiedzieć.
- Nigdy tak o Tobie nie pomyślałem. - Wyszeptał cicho lekko odwracając się w jego stronę.
- Serio? Ty jedyny chyba tylko. - Spojrzał na lekko zarumienionego Onew. Uśmiechnął się pod nosem. Jego zły nastrój uciekał gdzieś w zapomnienie. Przysunął się do niego bliżej i potarł czule kciukiem po policzku uśmiechając się.
- Jak myślisz, kiedy ta winda ruszy? - Zapytał niskim hipnotyzującym głosem wpatrując się w jego oczy. Zastanawiał się czy chłopak mu ulegnie.
- Co Ty robisz? - Drżącą ręką złapał dłoń Key odsuwając się od niego nieznacznie. Kibum usiadł w tej samej pozycji co przed chwilą.
- Próbowałem na Tobie moje moce. - Zabrzmiało to trochę zgryźliwie w jego ustach.
Onew wstał z ciężkim westchnieniem. Podszedł do przeszklonej szyby chuchając na nią. Narysował serduszko. Odwrócił się w stronę chłopaka. Ten bacznie go obserwował.
- Key, posłuchaj. Jesteś dla mnie ważny, nie postrzegam Ciebie tak jak inni i nie myślę, że jesteś osobą lekkich obyczajów. Chciałbym coś zrobić ale możesz to źle odczytać, szczególnie w tej chwili. Chcę abyś wiedział teraz tylko tyle, nie jesteś mi obojętny. - Odwrócił się z powrotem modląc się aby winda w końcu ruszyła. Nie chciał być dalej ciągnięty za język.
- Co chciałeś zrobić? - Kibum patrzył na niego z zaciekawieniem.
- Nie teraz Key, proszę. - Pokręcił głową. Zamknął oczy jakby chciał się odgrodzić od niego niewidzialną barierą.
- Nie chcesz, nie mów. - Powiedział obrażonym tonem. Patrzył jednak dalej na lidera obserwując jego reakcje. Jinki wziął głęboki oddech i podszedł do niego kucając przed nim. Oparł się o jego kolana i zmusił się do patrzenia mu w oczy.
- Więc? - Kibum lekko przechylił głowę w bok wyczekując na następny ruch chłopaka. Onew złapał jego twarz w dłonie, powoli zbliżył się do niego i lekko go pocałował. Był to nieśmiały i niepewny pocałunek. Po chwili oderwał się od niego i speszony usiadł na podłodze.
- Wiedziałem, że na mnie lecisz. - Zaśmiał się Kibum. Patrzył na niego prowokująco oblizując wargi.
- Nic więcej? - Puścił mu oczko i wydął usta przygryzając je raz po raz.
Lider bał się na niego spojrzeć. W ogóle nie mieściło mu się w głowie, że to zrobił. Dotknął swoich ust i spojrzał na chłopaka. Ten uśmiechnął się tylko chytrze. Podniósł się spod ściany i stanął przed nim patrząc na niego z góry.
- Nie sądziłem, że jesteś aż tak bardzo wstydliwy. - Nacisnął przycisk STOP w windzie, na wypadek gdyby się ruszyła i usiadł mu na kolanach. Objął go za szyję gładząc delikatnie po karku. Onew ani się nie opierał ani nie prosił o więcej, po prostu zastygł w bezruchu mrugając co jakiś czas oczami. Kim przejechał uwodzicielsko palcem po linii jego szczęki. Zsunął z niego skórzaną kurtkę, dłońmi przejechał po jego torsie. Lider postanowił żyć chwilą, przyciągnął go do siebie nagle się ożywiając. Zaczął całować jego wargi delikatnie, długo nie minęło a Key przemienił delikatny pocałunek w drapieżną ekstazę. Zdarł z niego koszulkę i wpił się w szyję, zaznaczając go tym samym soczystą malinką. Dłonie starszego powędrowały do rozporka chłopaka. Kim spojrzał w dół i chwycił jego dłoń lekko ją ściskając.
- Nie tak szybko mój drogi. Diva zaczęła, Diva ma pierwszeństwo. - Z chytrym uśmieszkiem przyłożył jego rękę do ściany i zaczął dobierać się do jego rozporka. Oddechem łaskotał szyję lidera. Wsunął dłoń pod materiał pieszcząc jego członka. Onew oparł głowę o ścianę, przymknął oczy i nieśmiało pojękiwał. Kibum zaczął pozbywać się swoich ubrań, został tylko w bokserkach. Zsunął spodnie z bioder lidera, gdy złapał za bokserki Onew podkulił lekko nogi zagradzając mu tym samym dojście do siebie. Kim zaśmiał się cicho, kręcąc głową , zaczął go lekko łaskotać po bokach powodując rozluźnienie chłopaka. Zażenowany rozchylił nogi mocno się rumieniąc. Kibum patrzył przez chwilę na niego z nieukrytą satysfakcją. Zbliżył się do niego zaciskając dłonie na ramionach. Wpił się w jego usta w namiętnym pocałunku, ręką pieścił członka Onew. Napierał na niego całym ciałem tym samym przyciskając go mocniej do ściany. Poczekał chwilę aż lider zacznie mu oddawać pocałunek. Palcami zaczął rozciągać jego ciasne wnętrze.
Złapał dłoń Onew, która obejmowała go w pasie i przeniósł ją na swojego członka. Zaczął powoli pocierać jego dłonią swojego członka instruując go tym samym jak ma to robić. Czuł jak jego członek twardnieje. Poruszał szybko palcami w jego wnętrzu rozciągając je coraz bardziej. Wiedział, że już chłopak jest gotowy. Czuł przyjemność, którą dawała mu masturbacja penisa, jednak przerwał ją. Zabrał jego dłoń i wyciągnął palce z jego wnętrza. Ustawił się pomiędzy jego nogami, powoli wsuwając się w jego wnętrze. Onew złapał go za ramiona cicho pojękując, zacisnął mocno oczy starając się nie myśleć o przenikającym go bólu.
Key zaczął go całować uspokajająco i delikatnie w usta. Poczekał aż lider rozluźni się, dopiero po tym zaczął się poruszać w jego wnętrzu trochę szybciej. Onew jęknął gdy poczuł jak chłopak dotyka jego czułego punktu. Zaczął się wić i sapać, Key z satysfakcją próbował trafiać w prostatę chłopaka. Onew oplótł go nogami w pasie, czując go w sobie w całej okazałości. Na zmianę mruczał mu cicho do ucha i jęczał z rozkoszy.
Key poczuł jak Onew zaciska mięśnie na jego członku dochodząc z głośnym krzykiem, po chwili sam doszedł spuszczając się w jego wnętrzu. Wysunął się ostrożnie z niego cicho jęcząc. Przyssał się do jego ust chcąc oddać wszystkie swoje emocje względem lidera. Wiedział, że i on nie jest mu obojętny. Usiadł obok niego opierając się o zimną ścianę windy. Poczekał chwilę aż ich oddechy się uspokoją. Zaczął się ubierać, to samo zrobił Jinki. Gdy się ubrali nacisnął przycisk i winda ruszyła. Uśmiechnęli się do siebie i jak gdyby nigdy nic wyszli z windy kierując się do pokoju Kibuma.
sobota, 26 maja 2012
Morning
Przetarł zaspane oczy. Obudził go poranny promień słońca łaskoczący jego twarz bezlitośnie. Odwrócił się od okna. Z uśmiechem spojrzał na spokojną, niewinną twarz ukochanego. Uśmiechał się przez sen. Sprawiał wrażenie szczęśliwego. Onew nie mógł oprzeć się chęci odgarnięcia jego włosów z twarzy. Delikatnym ruchem zrobił to przy okazji gładząc z czułością jego policzek. Powieki Kibuma lekko drgnęły. Pierwsze co zobaczył po przebudzeniu to uśmiechnięta twarz Dubu. Leniwie się przeciągnął, podparł na łokciu i złożył na jego ustach delikatny pocałunek na dzień dobry. Onew przytulił go do siebie, gładził go po karku.
Tego poranka leżeli przytuleni do siebie bardzo długo. Tu nie potrzeba było słów. Oni wiedzieli, że są przy właściwej osobie, która kocha i pielęgnuje tą miłość z całych sił. Bez słów wypowiadali kolejne słowa przysięgi wierności i miłości, patrząc sobie z ufnością w oczy. Nie potrzeba było słów, wszytko zostało już wypowiedziane, a to co najważniejsze zawarte jest w sercu.
Tego poranka leżeli przytuleni do siebie bardzo długo. Tu nie potrzeba było słów. Oni wiedzieli, że są przy właściwej osobie, która kocha i pielęgnuje tą miłość z całych sił. Bez słów wypowiadali kolejne słowa przysięgi wierności i miłości, patrząc sobie z ufnością w oczy. Nie potrzeba było słów, wszytko zostało już wypowiedziane, a to co najważniejsze zawarte jest w sercu.
Love pain
Lekko dotknął jego policzka. Był mokry od łez. Otarł go delikatnie wierzchem dłoni. Bez słowa złapał go za kark i przyciągnął do siebie przytulając. Chłopak znowu zaczął łkać w jego ramię. Onew gładził go uspokajająco po karku szepcząc mu bardzo cicho do ucha uspokajające słowa. Po chwili nastała głucha cisza, która tylko od czasu do czasu przerywały nierównomierne oddechy. Kibum oderwał się od chłopaka i odwrócił się ze złością od niego.
- Dlaczego mi pomagasz? - Słowa chłopaka były zimne i szorstkie. Dubu lekko drgnął, położył mu rękę na ramieniu, która po chwili została zepchnięta przez Kibuma.
- Pytam się dlaczego mi pomagasz?- Głos chłopaka był silniejszy. Nie było słychać już po nim, że jeszcze przed chwilą przeżywał chwile słabości. Onew z zakłopotaniem potarł ramię. Kibum odwrócił się na pięcie i z wściekłością wymierzył palcem w jego tors.
- Dlaczego mi... - Nie dokończył bo chłopak złapał go za dłoń skutecznie ją unieruchamiając . Spojrzał na niego spokojnie. Jego twarz była bez wyrazu. Kibum zmrużył oczy i patrząc na niego wyczekując odpowiedzi.
- A jak myślisz? - Onew po chwili odpowiedział pytaniem na pytanie. Lekko oblizał spierzchnięte wargi . Widział jak chłopak mięknie. Rozluźnił swój uścisk, puścił jego dłoń. Wsadził ręce do kieszeni wzruszając ramionami.
- Po prostu Cię kocham. - Odwrócił się i podszedł do okna. Oparł się o zimną szybę i zamknął oczy. Poczuł na swoim ramieniu lekki uścisk.
- Przepraszam... - Stał za nim Kibum ze zwieszoną głową. Widać było, że jest mu głupio za ten nagły wybuch złości.
- Nic nie szkodzi. - Odpowiedział szybko silnym głosem. W środku czuł się jednak bardzo źle. Westchnął głęboko i otworzył oczy. W szybie odbijała się sylwetka Key.
- Onew... - Kibum ponownie złapał go za ramię. Tym razem to Onew strzepnął jego dłoń bezlitośnie. Zacisnął mocno szczęki aby nie wybuchnąć. 'Czego on jeszcze ode mnie oczekuje? Nie potrafiłem pomóc więc powinien odejść'. W jego głowie panował straszny mętlik. Czuł się zraniony i odrzucony.
- Dubu... - Ponownie poczuł ciepłą dłoń Kibuma na swoim ramieniu. Szybko się odwrócił nie ukrywając złości.
- Czego Ty ode mnie jeszcze chcesz?! - Kibum nie czekając na nic więcej szybko zbliżył się do niego i złączył ich usta w ognistym pocałunku. Onew z początku był nieco zaskoczony tą sytuacją i nie wykonywał żadnych ruchów. Jednak z sekundy na sekundę złość odchodziła, dawała miejsce namiętności. Objął go w pasie mocno do siebie przyciągając. Kim zarzucił mu ręce na szyję delikatnie masując jego kark. Czuł się bezpiecznie. Wiedział, że jego miejsce jest przy Onew, że tylko przy nim może być sobą. Czasem zupełnie bezbronny, zapłakany, czasem drapieżny i szalony. Nie musi ukrywać swojego ja. Z czułością przejechał po jego policzku.
- Ja też Cę kocham Onew. - Wyszeptał mu do ucha. Chłopak lekko zadrżał czując na skórze ciepły oddech ukochanego. Uśmiechnął się słysząc słowa chłopaka. Przytulił go do siebie i położył podbródek na jego ramieniu wzdychając z ulgą. W końcu miał go przy sobie. To szczęście, które wiele razy uciekało mu sprzed nosa.
- Dlaczego mi pomagasz? - Słowa chłopaka były zimne i szorstkie. Dubu lekko drgnął, położył mu rękę na ramieniu, która po chwili została zepchnięta przez Kibuma.
- Pytam się dlaczego mi pomagasz?- Głos chłopaka był silniejszy. Nie było słychać już po nim, że jeszcze przed chwilą przeżywał chwile słabości. Onew z zakłopotaniem potarł ramię. Kibum odwrócił się na pięcie i z wściekłością wymierzył palcem w jego tors.
- Dlaczego mi... - Nie dokończył bo chłopak złapał go za dłoń skutecznie ją unieruchamiając . Spojrzał na niego spokojnie. Jego twarz była bez wyrazu. Kibum zmrużył oczy i patrząc na niego wyczekując odpowiedzi.
- A jak myślisz? - Onew po chwili odpowiedział pytaniem na pytanie. Lekko oblizał spierzchnięte wargi . Widział jak chłopak mięknie. Rozluźnił swój uścisk, puścił jego dłoń. Wsadził ręce do kieszeni wzruszając ramionami.
- Po prostu Cię kocham. - Odwrócił się i podszedł do okna. Oparł się o zimną szybę i zamknął oczy. Poczuł na swoim ramieniu lekki uścisk.
- Przepraszam... - Stał za nim Kibum ze zwieszoną głową. Widać było, że jest mu głupio za ten nagły wybuch złości.
- Nic nie szkodzi. - Odpowiedział szybko silnym głosem. W środku czuł się jednak bardzo źle. Westchnął głęboko i otworzył oczy. W szybie odbijała się sylwetka Key.
- Onew... - Kibum ponownie złapał go za ramię. Tym razem to Onew strzepnął jego dłoń bezlitośnie. Zacisnął mocno szczęki aby nie wybuchnąć. 'Czego on jeszcze ode mnie oczekuje? Nie potrafiłem pomóc więc powinien odejść'. W jego głowie panował straszny mętlik. Czuł się zraniony i odrzucony.
- Dubu... - Ponownie poczuł ciepłą dłoń Kibuma na swoim ramieniu. Szybko się odwrócił nie ukrywając złości.
- Czego Ty ode mnie jeszcze chcesz?! - Kibum nie czekając na nic więcej szybko zbliżył się do niego i złączył ich usta w ognistym pocałunku. Onew z początku był nieco zaskoczony tą sytuacją i nie wykonywał żadnych ruchów. Jednak z sekundy na sekundę złość odchodziła, dawała miejsce namiętności. Objął go w pasie mocno do siebie przyciągając. Kim zarzucił mu ręce na szyję delikatnie masując jego kark. Czuł się bezpiecznie. Wiedział, że jego miejsce jest przy Onew, że tylko przy nim może być sobą. Czasem zupełnie bezbronny, zapłakany, czasem drapieżny i szalony. Nie musi ukrywać swojego ja. Z czułością przejechał po jego policzku.
- Ja też Cę kocham Onew. - Wyszeptał mu do ucha. Chłopak lekko zadrżał czując na skórze ciepły oddech ukochanego. Uśmiechnął się słysząc słowa chłopaka. Przytulił go do siebie i położył podbródek na jego ramieniu wzdychając z ulgą. W końcu miał go przy sobie. To szczęście, które wiele razy uciekało mu sprzed nosa.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)