środa, 30 maja 2012

Apologize

Minęło już kilka miesięcy kiedy ostatni raz trzymał go w ramionach. Zapominał już jaki jest jego zapach i smak ust. Przymykał oczy by choć na chwilę poczuć się jak dawniej. A wszytko się popsuło przez małą błahostkę. I na zawsze go stracił...
Za kilka minut miał solowy występ, czuł się dziwnie występując samemu ale lubił to. Gdy wychodził na scenę czuł niewyobrażalną adrenalinę i podniecenie. Tak też było i tym razem. Miał wystąpić dla niewielkiej publiczności, składającej się głównie z ludzi w dojrzałym wieku. Wziął oddech i zaczął śpiewać. Włożył w to całe serce i duszę. Miał dziwne wrażenie jakby on był cały czas przy nim, jakby go obserwował. Na sali było cicho i ciemno. Jedyne co dało się usłyszeć to jego niski, ciepły głos, przepełniony żalem i bólem. Nie była to wina piosenki, on czuł, że rozdziera się w nim serce na kawałki z dnia na dzień zostaje tylko okruch.
Skończył śpiewać. Ludzie urzeczeni jego głosem zaczęli klaskać z uznaniem. Stał jeszcze chwilę na środku sceny kłaniając się uprzejmie. Rozbłysły światła.
I wtedy go zobaczył.
Wstrzymał oddech. Miał wrażenie, że wszytko wokół nagle się zatrzymało. Widział jak na niego patrzy. Widział, że nie jest sam. Kibum odwrócił głowę i zaczął rozmawiać z jakimś mężczyzną. Śmiał się i co jakiś czas łapał go za ramię. Zamknął oczy. Nie chciał tego widzieć. Chciał zejść ze sceny jak najszybciej.
Kiedy kurtyna zjechała w dół był w stanie dopiero się ruszyć. Głęboko westchnął i oddał mikrofon. Miał już zejść po schodkach prowadzących do wyjścia, jednak szybko się obrócił i powrócił na scenę. Na sali nie było już prawie ludzi, ale on tam był. To wystarczyło Onew aby zaczął mówić.
- Wszystko potoczyło się nie tak jak powinno. Racja powiedziałem o kilka słów za dużo. I teraz tego żałuję. Przez te kilka miesięcy nie potrafiłem o Tobie zapomnieć. Nie potrafiłem tak po prostu przejść obok Ciebie obojętnie. Przepraszam... - Zwiesił głowę, czuł jak szklą mu się oczy. Ochroniarz lekko złapał go za ramię i pociągnął w stronę wyjścia. Minął go bez słowa. Bał się nawet na niego spojrzeć. Jednak stanął, odwrócił się lekko w jego stronę patrząc na niego z nadzieją. Liczył na jeden mały gest.
Nic.
Ciężko westchnął powstrzymując się od spazm płaczu. Otarł policzek wierzchem dłoni i ruszył przed siebie.
- Chcesz dodać coś jeszcze? - Usłyszał za sobą ten ukochany głos. Ponownie odwrócił się w jego stronę. Patrzył na niego z lekko przechyloną głową. Onew pokręcił przecząco głową. Ocierał cały czas łzy żalu, które wypływały z jego oczu. Zarzucił mu ręce na szyję i przytulił się z głośnym szlochem.
- Kocham Cię Kibum. - Zacisnął dłonie na jego koszuli.
Key delikatnie objął go w pasie. Oparł policzek o jego głowę i lekko uśmiechnął się sam do siebie.
- Rozumiem, że marzenia o wspólnej przeszłości legły w gruzach... ale wiem, że nadal Cię kocham... wciąż jesteś mi potrzebny, wiesz? - Wyszeptał mu z czułością do ucha. Odchylił się i spojrzał w ufne oczy chłopaka. Pochylił się i pocałował, spełniając tym samym jego marzenie ostatnich miesięcy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz