sobota, 26 maja 2012

Morning

Przetarł zaspane oczy. Obudził go poranny promień słońca  łaskoczący jego twarz bezlitośnie. Odwrócił się od okna. Z uśmiechem spojrzał na spokojną, niewinną  twarz ukochanego. Uśmiechał się przez sen. Sprawiał wrażenie szczęśliwego. Onew nie mógł oprzeć się chęci odgarnięcia jego włosów z twarzy. Delikatnym ruchem zrobił to przy okazji gładząc z czułością jego policzek. Powieki Kibuma lekko drgnęły. Pierwsze co zobaczył po przebudzeniu to uśmiechnięta twarz Dubu. Leniwie się przeciągnął, podparł na łokciu i złożył na jego ustach delikatny pocałunek na dzień dobry. Onew przytulił go do siebie, gładził go po karku.
Tego poranka leżeli przytuleni do siebie bardzo długo. Tu nie potrzeba było słów. Oni wiedzieli, że są przy właściwej osobie, która kocha i pielęgnuje tą miłość z całych sił. Bez słów wypowiadali kolejne słowa przysięgi wierności i miłości, patrząc sobie z ufnością w oczy. Nie potrzeba było słów, wszytko zostało już wypowiedziane, a to co najważniejsze zawarte jest w sercu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz