Lekko dotknął jego policzka. Był mokry od łez. Otarł go delikatnie wierzchem dłoni. Bez słowa złapał go za kark i przyciągnął do siebie przytulając. Chłopak znowu zaczął łkać w jego ramię. Onew gładził go uspokajająco po karku szepcząc mu bardzo cicho do ucha uspokajające słowa. Po chwili nastała głucha cisza, która tylko od czasu do czasu przerywały nierównomierne oddechy. Kibum oderwał się od chłopaka i odwrócił się ze złością od niego.
- Dlaczego mi pomagasz? - Słowa chłopaka były zimne i szorstkie. Dubu lekko drgnął, położył mu rękę na ramieniu, która po chwili została zepchnięta przez Kibuma.
- Pytam się dlaczego mi pomagasz?- Głos chłopaka był silniejszy. Nie było słychać już po nim, że jeszcze przed chwilą przeżywał chwile słabości. Onew z zakłopotaniem potarł ramię. Kibum odwrócił się na pięcie i z wściekłością wymierzył palcem w jego tors.
- Dlaczego mi... - Nie dokończył bo chłopak złapał go za dłoń skutecznie ją unieruchamiając . Spojrzał na niego spokojnie. Jego twarz była bez wyrazu. Kibum zmrużył oczy i patrząc na niego wyczekując odpowiedzi.
- A jak myślisz? - Onew po chwili odpowiedział pytaniem na pytanie. Lekko oblizał spierzchnięte wargi . Widział jak chłopak mięknie. Rozluźnił swój uścisk, puścił jego dłoń. Wsadził ręce do kieszeni wzruszając ramionami.
- Po prostu Cię kocham. - Odwrócił się i podszedł do okna. Oparł się o zimną szybę i zamknął oczy. Poczuł na swoim ramieniu lekki uścisk.
- Przepraszam... - Stał za nim Kibum ze zwieszoną głową. Widać było, że jest mu głupio za ten nagły wybuch złości.
- Nic nie szkodzi. - Odpowiedział szybko silnym głosem. W środku czuł się jednak bardzo źle. Westchnął głęboko i otworzył oczy. W szybie odbijała się sylwetka Key.
- Onew... - Kibum ponownie złapał go za ramię. Tym razem to Onew strzepnął jego dłoń bezlitośnie. Zacisnął mocno szczęki aby nie wybuchnąć. 'Czego on jeszcze ode mnie oczekuje? Nie potrafiłem pomóc więc powinien odejść'. W jego głowie panował straszny mętlik. Czuł się zraniony i odrzucony.
- Dubu... - Ponownie poczuł ciepłą dłoń Kibuma na swoim ramieniu. Szybko się odwrócił nie ukrywając złości.
- Czego Ty ode mnie jeszcze chcesz?! - Kibum nie czekając na nic więcej szybko zbliżył się do niego i złączył ich usta w ognistym pocałunku. Onew z początku był nieco zaskoczony tą sytuacją i nie wykonywał żadnych ruchów. Jednak z sekundy na sekundę złość odchodziła, dawała miejsce namiętności. Objął go w pasie mocno do siebie przyciągając. Kim zarzucił mu ręce na szyję delikatnie masując jego kark. Czuł się bezpiecznie. Wiedział, że jego miejsce jest przy Onew, że tylko przy nim może być sobą. Czasem zupełnie bezbronny, zapłakany, czasem drapieżny i szalony. Nie musi ukrywać swojego ja. Z czułością przejechał po jego policzku.
- Ja też Cę kocham Onew. - Wyszeptał mu do ucha. Chłopak lekko zadrżał czując na skórze ciepły oddech ukochanego. Uśmiechnął się słysząc słowa chłopaka. Przytulił go do siebie i położył podbródek na jego ramieniu wzdychając z ulgą. W końcu miał go przy sobie. To szczęście, które wiele razy uciekało mu sprzed nosa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz